potłuczone szkło

zagubienie...

piątek 6 października 2017
Dziś jestem coś nie ten tego, Wstaje rano do pracy i juz mnie boli gardło a fuj, trzeba wziąć byle co do ssania i idę do pracy dziś przychodzi mi dyżur 24 godziny bo jestem za kolegę który ma przysięgę syna i musiał jechać.
Po południu czuje jak mnie boli głowa a koło 20 mam juz katar i cały czas leje mi się z nosa, normalnie wzięło mnie jakieś choróbsko i mnie zjada.
Albo brat mnie zaraził albo samo przypełzło...

 

Rozrzucam okruchy mej duszy na parapecie,

żeby chociaż gołębie

mogły nacieszyć się jej pięknem,

albo poczytać ulotne wiersze

 

Jesień zagląda przez ramie deszczu

drzwi czasu skrzypią nienaoliwione

Nie ma już gdzie uciekać ze sutkiem

co dorobił klucze do serca..

 

Dziele się swoimi myślami

z posiwiałą już brzozą, 

i z dębem co sklerozę już ma

bo tylko natura mnie jeszcze rozumie

i potrafi wyrwać z rąk cywilizacji...